Festool z wizytą w Tyrolu

Lei Oans

Wizyta w firmie malarskiej Laiminger w Tyrolu

„Tirol jest lei oans“ mówi się w Tyrolu. "Lei oans" oznacza "wyjątkowy". Michael Laiminger pochodzi z austriackiego Tyrolu i uwielbia wyjątkowość swojej ojczyzny. Ale rzeczywistość oznacza dla niego ciężką pracę tam, gdzie inni spędzają urlop. Odwiedziliśmy go w jego firmie malarskiej w Radfeld.
Radfeld jest położone w sercu Tyrolu, w połowie drogi między Kufstein a Innsbruckiem. Na północy rozciąga się główne pasmo gór Rofan, a na południu w słoneczne dni można zobaczyć imponujące szczyty Alp Zillertalskich. Właśnie dzisiaj jest taki dzień, ale wczesnym rankiem słońce chowa się jeszcze za grzbietami gór. Poza tym nawigacja wymaga naszej pełnej uwagi. „Jesteś u celu podróży” - informuje uprzejmy głos, gdy podjeżdżamy pod budynek firmy malarskiej Laiminger.

Tradycja i doświadczenie

Przed zadaszoną bramą warsztatu trwa właśnie załadunek samochodów: szczotki, wałki, farbami oraz maszyny są starannie układane w odpowiednich miejscach. „Nasze zlecenia to w ok. 95% prace wykonywane na miejscu. W warsztacie wykonujemy tylko ewentualne przygotowania i prace dodatkowe“, wyjaśnia Michael Laiminger na powitanie. Podczas gdy załadowane samochody opuszczają teren firmy, szef nas oprowadza. W 1968 roku, a więc dokładnie 50 lat temu, jego ojciec założył firmę malarską. Już jako młody chłopiec Michael towarzyszył ojcu podczas rozmów z klientami i na placach budowy. Od tego czasu wiele się zmieniło. Spektrum zleceń, materiałów i technik malarskich stało się bardziej zróżnicowane, a wymagania co do elastyczności i szybkości znacznie wzrosły.
Festool z wizytą w Tyrolu

„Moi pracownicy poznali narzędzia i system Festool tak dobrze, że nie chcą już niczego innego.”

Michael Laiminger, szef firmy malarskiej Laiminger

Zespół malarzy z Tyrolu

Wszystko musi iść zgodnie z planem

W Tyrolu rytm życia wyznacza turystyka. Ten rytm oznacza dla zakładów rzemieślniczych stosunkowo wąskie ramy czasowe realizacji prac, aby nie zakłócać wypoczynku gościom spędzającym tu urlop. -W związku z tym często zbliżamy się do granic naszych możliwości - opowiada Michael Laiminger. „Pamiętam renomowany hotel, dla którego pracowaliśmy. Duże zlecenie, którego realizacja wymaga zwykle 12–15 tygodni, musiało zostać wykonane na najwyższym poziomie w ciągu 9 tygodni. I to tuż przed Bożym Narodzeniem. Pracowaliśmy wtedy w każdy weekend, czasami w ekstremalnych warunkach. 24 grudnia o godzinie 1.00 w nocy posprzątaliśmy po sobie i opuściliśmy plac budowy. A 6 godzin później przyjechali pierwsi goście.“ W sezonie wszystko musi przebiegać zgodnie z planem – a nawet lepiej niż w planie. Pracownicy muszą szybko opanować wiele zróżnicowanych technik malarskich. Osiągnięcie pełnego sukcesu w tym zakresie wymaga odpowiednich systemów narzędziowych, które są elastyczne, wydajne i najwyższej jakości.
Szlifowanie przy użyciu szlifierki akumulatorowej Festool

Najlepsze narzędzia i niezrównany serwis

Michael Laiminger nie kryje zachwytu nad narzędziami firmy Festool: „Posiadamy szlifierki i materiały ścierne do każdego zastosowania lub do określonej jakości powierzchni. Zawsze szlifujemy z systemem odsysania – zarówno na budowie, jak i w warsztacie. Dzięki naszym urządzeniom akumulatorowym jesteśmy wyjątkowo elastyczni i mobilni.“ I jeszcze jedno ma tutaj decydujące znaczenie: serwis Festool. „Całkiem niedawno spowodowałem awarię ukośnicy” - opowiada Michael Laiminger. „Tego samego dnia zgłosiłem online konieczność naprawy maszyny. Dzień później ukośnica została odebrana, a po kolejnych pięciu dniach wróciła do mojego warsztatu całkowicie sprawna. Za każdym razem fascynuje mnie to, jak szybko i sprawnie dostarczane są części zamienne lub „„wyposażenie, zarówno w przypadku napraw, jak i zamówień“. „Dla rzemieślnika nie ma niczego gorszego, jak pozostawienie bez narzędzia pracy“, mówi.

Przykłady z placu budowy

Nowe narzędzia są już zarejestrowane w gwarancji. Nowa aplikacja Festool Order pokazuje, jakie maszyny zostały zakupione i jakie wyposażenie i materiały eksploatacyjne można do nich zamówić. „W zasadzie zamawiam praktycznie w ciemno. Kiedy pojawia się prospekt z nowymi propozycjami na jesień, sprawdzam, czego mogę potrzebować. Nie muszę niczego wypróbowywać przez dłuższy czas. Tym bardziej, że moi pracownicy poznali narzędzia i system Festool tak dobrze, że nie chcą już niczego innego.“ O tym, jak ważne jest odpowiednie zaplecze maszynowe, mamy okazję przekonać się na placu budowy, na który Michael Laiminger zabiera nas po południu. Urząd gminy ze zintegrowanym domem spokojnej starości „Marienheim” w sąsiedniej miejscowości Reith został całkowicie odnowiony od zewnątrz przez malarzy z firmy Michalela Laimingera: starannie odrestaurowane balkony, zadaszenia i fasada, a obecnie również drewniane okna.
Prace malarskie na ścianie domu
Malowanie ramy okiennej

Imponujące rzemiosło malarskie

Co dziwne, pracownicy nie pracują na rusztowaniach, ale na platformach roboczych. I to nie jest wyjątkowa sytuacja. Michael Laiminger wyjaśnia: „Jeśli tylko jest taka możliwość, pracujemy na platformach roboczych. Oszczędza to nam wiele czasu i wysiłku, oznacza mniej ograniczeń dla mieszkańców i znacznie niższe koszty dla naszych zleceniodawców.“ Pracownicy wykonują prawie niezauważalnie i niemal bezszelestnie wszelkie prace związane z renowacją fasady domu „Marienheim”. Wśród nich jest syn Michaela Laimingera, który pracuje w firmie. Najstarszy z trzech synów nadzoruje obecnie budowę w Kufstein. Jeśli wszystko potoczy się w dobrym kierunku, za kilka lat jeden z nich, a może obaj przejmą firmę prowadzoną wcześniej przez ojca i dziadka. W każdym razie taką nadzieję żywi szef firmy i głowa rodziny. Michael Laiminger ma jednak pełną świadomość, że bardzo trudno jest wzbudzić w młodych ludziach entuzjazm do rzemiosła malarskiego i uświadomić im, że zawód ten jest wyjątkowy, czyli „lei oans”.
Zespół malarzy przy pracy